OBSERWUJ NASZE SOCIAL MEDIA : FB  TT  IG 

hello world!
6 listopada 2018

Grooming

Kiedy mówimy o groomingu (ang. child grooming), mamy na myśli proces, w którym osoba dorosła zamierza wykorzystać dziecko seksualnie i przygotowuje je do tego. W tym celu buduje z nim więź i zdobywa zaufanie, by w konsekwencji przejąć nad nim kontrolę. Specjaliści z dziedziny kryminalistyki używają tej nazwy w odniesieniu do sytuacji, gdy ktoś dąży do kontaktu z dzieckiem – zwłaszcza za pośrednictwem Internetu – a następnie stosuje środki manipulacji, by nawiązać z nim relację o charakterze seksualnym [1]. W języku prawniczym już samo zjednywanie sobie dziecka w takim celu jest nazywane aktem pedofilskim [2].

 

Oswajanie wstydliwych tematów

 

Dzieci bywają naiwne, zwłaszcza kiedy szukają przyjaciół, wsparcia czy pocieszenia. Pedofil tylko czeka na taką okazję. Nie od razu zdradza się ze swoimi zamiarami, ale pozoruje życzliwość, przyjaźń i wsparcie. Nie musi przy tym posiadać wiedzy psychologicznej, wystarcza mu przewaga wiekowa nad ofiarą. Nawiązywanie więzi z dzieckiem przypomina tkanie pajęczyny, które choć zabiera pająkowi trochę czasu, nagradza owadem zaplątanym w sieć. Tak omotanej ofiary nie zamierza już wypuścić.

Kiedy pedofil już zdobędzie zaufanie dziecka, stopniowo wprowadza do neutralnych tematów wątek seksu. Dziecko, będąc pod wpływem nowej znajomości, może przyjąć, że aktywność seksualna w gruncie rzeczy nie jest niczym złym [3]. Jednocześnie u młodego człowieka osłabia się naturalne poczucie wstydu.

 

Tajemniczy nieznajomy

 

W 2004 r. została przeprowadzona kampania społeczna „Dziecko w sieci” [4]. Podobnie jak obecna akcja, była poświęcona zagrożeniom wynikającym z niekontrolowanego dostępu do Internetu. O zjawisku groomingu, choć nazwa ta nie padła ani razu, mówił spot [5], w którym na apel dwunastoletniej dziewczynki odpowiada tajemniczy mężczyzna. Wypowiada on znamienne słowa: „Cześć Aniu, tu Wojtek. Też mam 12 lat. Chętnie cię poznam”. Od tamtej pory minęło 14 lat, a Internet wcale nie stał się bardziej bezpiecznym miejscem. Mało tego, poszukiwanie nowych znajomych wciąż jest częstą aktywnością podejmowaną przez dzieci. Mówią o tym, posługując się akronimem IBFF (Internet Best Friends Forever), co tłumaczy się jako 'internetowi przyjaciele na zawsze'.

Ważne jest, aby rodzice znali wszystkich znajomych swoich dzieci, również tych internetowych. Wtedy wymiana korespondencji nie powinna ich niepokoić. Trudno jednak trzymać rękę na pulsie, kiedy tajemniczy nieznajomy nalega na utrzymanie wszystkiego w sekrecie i jednocześnie podważa zaufanie dziecka do rodziców. Dlatego warto znać schemat, według którego zwykle rozwija się znajomość z pedofilem.

 

Od niewinnej rozmowy do spotkania na żywo

 

W procesie uwodzenia dziecka można wyróżnić kilka etapów. Najpierw zboczeniec pojawia się jak wilk w owczej skórze. Zaprzyjaźnia się z dzieckiem, a dopiero z czasem inicjuje rozmowy na tematy związane z seksem. Jego głównym celem jest nawiązanie więzi emocjonalnej. Pedofil zazwyczaj dokonuje selekcji swoich ofiar. Aby ułatwić sobie to zadanie, stara się zdobyć jak najwięcej informacji o swoim rozmówcy i jego opiekunach.

Kiedy potencjalna ofiara połknie haczyk, pedofil zaczyna przesyłać jej materiały o charakterze erotycznym. Na początku są one łagodne, służą wysondowaniu reakcji. Powoli, z czasem – nawet w ciągu wielu miesięcy – sprawca zwiększa ładunek treści erotycznych. Przede wszystkim chodzi mu o przełamanie oporu i wzbudzenie ciekawości dziecka.

Kiedy dorosły partner tej relacji wie już dostatecznie dużo o rozmówcy, nadchodzi czas na kalkulację. Musi na chłodno ocenić ryzyko odkrycia znajomości z dzieckiem przez innych dorosłych, przede wszystkim rodziców, a w konsekwencji policję. Dziecko jest cały czas utrzymywane w przekonaniu, że relacja z pedofilem – to znaczy według niego przyjacielem IBFF – jest wyjątkowa. Dziecko obyte z fotografiami nagich osób może zgodzić się na przesłanie swoich rozbieranych zdjęć. Nieświadome ofiary często są przez napastnika za takie zachowanie nagradzane. Jednym z tzw. objawów kontaktu dziecka z pedofilem są prezenty niepochodzące od nikogo z najbliższych, np. doładowanie telefonu czy droga bluza. Nie powinno nam wystarczyć tłumaczenie “wymieniłam się z Andżeliką” – skontaktujmy się z rodzicami koleżanki i upewnijmy się co do wymiany ubrań. Brak próśb o zasilenie środków na koncie telefonu również powinno wzbudzić niepokój.

Jeżeli jednak do tej pory rodzice niczego nie zauważyli, spotkanie w realnym świecie jest już raczej kwestią czasu. Co ważne, nie zawsze dziecko zgadza się na nie dobrowolnie. Czasem bywa szantażowane, że jego nagie zdjęcia czy filmy zostaną upublicznione lub pokazane rodzicom.

 

Narażeni na grooming

 

Na kontakt z pedofilem narażone jest każde dziecko korzystające z Internetu. Nie każde jednak stanie się jego ofiarą. Do grupy ryzyka należą osoby nieco zagubione, szukające przyjaciół przez Internet [6]. Młodzi ludzie, którzy cierpią na braki emocjonalne i mają trudności z nawiązywaniem więzi z bliskimi oraz rówieśnikami, często są przez tych drugich odrzucane. Z tego powodu uciekają – przełączając się ze świata offline do online.

Aktywne spędzanie czasu w sieci i utrzymywanie wirtualnych znajomości jest dla dzieci tak samo naturalne i oczywiste, jak korzystanie z łazienki. W ten sposób poznają świat, ale nie analizują przy tym zagrożeń. Kieruje nimi chęć bycia ważnym i zwrócenia na siebie uwagi. Niestety niska samoocena, nadmierna ufność i naiwność sprawiają, że są podatne na manipulacje. Czynnikiem obniżającym samoocenę dziecka jest m.in. dorastanie w niepełnej rodzinie [7].

Wróćmy jeszcze na chwilę do wspomnianej kampanii „Dziecko w sieci” z 2004 roku. Fundacja Dzieci Niczyje przeprowadziła wówczas badania dotyczące skali zagrożeń pedofilią i pornografią w Internecie. Przepytano 8 991 dzieci w wieku od 12 do 17 lat. Wyniki okazały się porażające. W ciągu roku poprzedzającego badanie:

- 87% pytanych podało nieznajomemu swój adres mailowy (81% wielokrotnie),

- 64% pytanych podało nieznajomemu swój numer telefonu (43% wielokrotnie),

- 42% pytanych podało nieznajomemu swój adres zamieszkania (19% wielokrotnie),

- 44% pytanych przesłało nieznajomemu swoje zdjęcie (34% wielokrotnie),

- prawie 22% pytanych nie poinformowało 
nikogo o spotkaniach z osobami poznanymi przez Internet [8].

Najnowsze badania pokazują, że dzieci i młodzież znają zasady bezpiecznego korzystania z Internetu, ale nie stosują się do nich [9]. W ich przypadku emocje biorą górę nad rozumem. W dodatku po nowe technologie sięgają coraz młodsze dzieci. Rodzice nie mają wyboru – muszą zainteresować się światem swoich pociech, zanim zrobi to za nich ktoś inny. Ktoś, kto nie zaplanował dla ich rozwoju wszystkiego, co najlepsze.

 

 

[1] Marta Romańczuk-Grącka, „Grooming – między politycznokryminalną potrzebą a prawnodogmatyczną krytyką” [w:] „Studia Prawnoustrojowe”, nr 19/2003.

[2] Robert Dziembowski, Robert Szostak, „Child grooming w świetle polskiego prawa karnego” [w:] Studia Prawnoustrojowe nr 19, 2013, s.42.

[3] „Zagrożenia cyberprzestrzeni. Kompleksowy program dla pracowników służb społecznych” pod red. prof. Józefa Bednarka, 2013, s. 48.

[4] Kampania przeprowadzona przez Fundację Dzieci Niczyje, od 2016 r. pod nazwą Fundacja Dzieciom Siłę.

[5] https://www.youtube.com/watch?v=T4c7z6L1ylA

[6] „Zagrożenia cyberprzestrzeni. Kompleksowy program dla pracowników służb społecznych” pod red. prof. Józefa Bednarka, 2013, s. 50.

[7] „Tabu seksuologii”. Warszawa: Wydawnictwo Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej „Academica”, 2008.

[8] „Zagrożenia cyberprzestrzeni. Kompleksowy program dla pracowników służb społecznych” pod red. prof. Józefa Bednarka, 2013, s. 49.

[9] „Rodzice i dzieci wobec zagrożeń dzieci w Internecie”. Raport z badania przygotowany przez TNS Polska S.A. Warszawa, 20 września 2016 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *